niedziela, 19 listopada 2017

Słodko ostry sos chili.

Tak naprawdę Słodko Ostro Kwaśny Sos Chili.
Pierwszy raz miałem możliwość spróbowania tego sosu w czasach kiedy jeszcze o działach z orientalną żywnością w naszych sklepach nikt nie śnił. Ot, zwykły sos w chińskiej restauracji za którym wszyscy przepadają.
Napisałem "wszyscy"? No może znakomita większość. W tym także my.


Potem nadszedł czas kiedy jedna z firm, w tej chwili potentat na polskim rynku w zaspokajaniu naszych potrzeb dotyczących azjatyckiej żywności, wprowadził taki sosik do swojej oferty.
Kupowałem. Poważnie, kupowałem i to nawet spore ilości, używając go nie tylko jako dodatek do ryżu, czy ogólne dań zwanych popularnie "chińskimi", ale także do kanapek z jajkiem, wędliny, warzyw, makaronów, no do tysiąca potraw.
Aż nadszedł dzień, kiedy pomyślałem, że może zrobię swój, trochę ostrzejszy, trochę słodszy i zasadniczo trochę tańszy.
Do rzeczy więc.


Pierwszy przepis oczywiście z "internetów", został zmodyfikowany żeby łatwo zapamiętać ilość składników i przeliczony na kubki/łyżki. Tak jest prościej zapewne nie tylko dla mnie.

Przepis:
4 papryczki chili - sos bardzo ostry, choć wystarczą 2, bez nasion, jedynie dla zaznaczenia ostrości
1 główka czosnku
1 kubek cukru
1/2 kubka octu
1 łyżeczka soli
1 1/2 kubka wody - około 400ml
3 łyżeczki mąki ziemniaczanej, lub 1 łyżeczka jeśli sos ma być rzadki

 Żeby nie było za prosto, to chili możemy pokroić z pestkami lub bez, w zależności od tego czy finalnie chcemy bardziej czy mniej ostry sos. Decyzja oczywiście zawsze należy do kucharza. Ja kroję z pestkami, w cienkie talarki, lub paski. Używam czasem różnokolorowej papryki, czasem tylko czerwonej. Warto pamiętać, że barwa sosu będzie wtedy za każdym razem inna.


Zalewam wodą, dodaję cukier, sól, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku i ocet. Gotuję do wrzenia, miksuję zostawiając część papryki i czosnku nierozdrobnione, po czym dodaję mąkę ziemniaczaną rozpuszczoną w 1/3 szklanki wody i znowu do wrzenia i około 2 minut później sos jest gotowy.

Sos wychodzi gęsty, ostry i słodko-kwaśny.
Taki miał być? ;)
Można dodać oczywiście mniej papryki, będzie mniej ostry, lub mniej ziemniaczanki, będzie mniej gęsty.
Wiadomo - decyduje kucharz i jego smak.
Gorący przelewam do małych słoiczków, żeby używać na raty i zużywać szybciej mniejsze ilości. Jest wtedy smaczniejszy i nie zmienia się jego barwa. Kiedyś lałem do dużych słoików i przechowywałem w lodówce - czuć różnicę.

Niema co dłużej się rozpisywać, bo już za dużo znaków zostało naklepanych w tym wpisie.
Polecam i smacznego.
No i fajnie że udało się zaoszczędzić parę złotówek na coś innego, a i błysnąć przed daniojadcami w waszym domu.
Pozdro.

wtorek, 14 listopada 2017

Czekoladowe Muffinki z Burakiem | feat. Jagoda | Dom Pachnący Żywicą

Tak mnie naszła myśl w trakcie robienia surówki do obiadu.
 Co dziś na deser ?
A może wykorzystać część buraków do deseru?

I tak powstały Czekoladowe ale jednak także nieco czerwone muffiny z buraka.
Przepis niby zassany z sieci zupełnie przypadkowo, ale jednak musiał ulec pewnym modyfikacjom, bo akurat czegoś tam nie było na podorędziu :)

Ostatecznie przepis wygląda tak:
2 duże buraki (500 g)
260 g mąki pszennej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
35 g kakao
150 g drobnego cukru do wypieków
2 jajka, lekko roztrzepane
150 ml oleju
1 łyżeczka octu
Piekarnik rozgrzany do 180 stopni, około 25 minut pieczenia.
Mimo że na stronie matce była to ilość masy na 12 sztuk, to nam wyszło sporo więcej, a gdyby wszystkie papilotki były w jednym rozmiarze, to zapewne mielibyśmy dwie pełne blaszki muffinkowe, czyli 24 sztuki.

Link do filmu:
https://youtu.be/RsbGQW4Szm8

Przepis z którego czerpaliśmy natchnienie:
http://www.mojewypieki.com/post/muffiny-kakaowe-z-buraczkami

Jest już możliwość wsparcia kanału, więc zapraszam na:
https://patronite.pl/RobertDPZ

poniedziałek, 13 listopada 2017

Polskie Kimchi z chrzanem, jabłkiem i miodem.

W zasadzie kimchi to po prostu azjatycka kiszonka.
Ja ją nieco udomowiłem, dodając zamiast imbiru- dziko rosnącego chrzanu, jabłka i odrobiny miodu. Reszta pozostanie bez zmian, czyli w roli głównej kapusta pekińska oraz cebula dymka, czosnek, marchew i ostra papryka.
Samo wykonanie banalnie proste, choć nieco czasochłonne.

Kapustę szatkujemy i zasypujemy solą, odstawiamy na około godzinę aby puściła soki.
W międzyczasie kroimy marchew, chrzan, dymkę, jabłko, czosnek.

Teraz pasta. Z ostrej papryki najlepiej w płatkach, bądź zwykłej chili, papryki słodkiej i pieprzu kajeńskiego, dwóch łyżek sosu rybnego, łyżki oleju sezamowego i łyżki miodu ucieramy gęstą pastę.
Po odciśnięciu wody z kapusty łączymy składniki i dokładnie mieszamy wraz z pastą z papryki.

Napełniamy naczynie, dokładnie uciskamy sałatkę, następnie przykrywamy zakrętką, talerzykiem lub ściereczką i odstawiamy w miejsce o temperaturze pokojowej na trzy do pięciu dni.

Powinno wyjść smaczne ;)

https://youtu.be/_DqaFgeUe0Q


Jest już możliwość wsparcia kanału, więc zapraszam na:
https://patronite.pl/RobertDPZ

sobota, 11 listopada 2017

Barszcz z kiszonych opieniek i jesiennych warzyw.

Nadszedł czas aby zbierane nie tak dawno opieńki przełożyć już gotowe do słoików.
Kiszone opieńki. Z cebulą, liściem laurowym i garstką soli.
Z dużego gara w którym zachodził sam proces fermentacji, wylądowały w małych słoiczkach, aby w razie potrzeby wyjąć takiego brzdąca i zużyć jednorazowo do zupy.

Sam przepis na nie, wraz z filmem umieściłem na blogu jakiś czas temu:
http://www.dompachnacyzywica.pl/2017/10/grzyby-kiszone-opienki-podgrzybki-kurki.html
A trochę wcześniej kisiłem je nieco inaczej:
http://www.dompachnacyzywica.pl/2017/10/opienki-kiszone-barszcz-saatki-dom.html



Jako że większą część pracy przy takiej zupie wykonuję podczas kiszenia do niej grzybów, sama zupa w przygotowaniu jest lekka łatwa i przyjemna.
Wywar z:
3 litry wody
3x ziemniak
2x marchew
1x pietruszka
1x mały seler korzeń i nać
1x mały por
sól, pieprz, cukier, majeranek, liść laurowy, ziele angielskie, gałka muszkatołowa do smaku.
 Mały słoik grzybów, które w tym roku kisiłem wraz z cebulą, więc cebuli nie dodaję wcześniej do wywaru.

Gotuję do zmięknięcia warzyw, po czym wrzucam zawartość słoika. Czasem wcześniej rozdrabniam grzyby, jednak cały bajer polega na pływających w zupie kapeluszach i zdziwionych minach gości którzy mają możliwość spróbowania takiego bądź co bądź nietypowego dania.

Na koniec kwestia Barszcz kontra Żur. Mimo że w moim domu zawsze barszczem nazywano zupę zabielaną śmietaną z kawałkami kiełbasy często na żeberkach, a żurem zupę postną bez dodatku mięsa i tłustej śmietany, czasem z jajkiem, to akurat przy zupie z kiszonych opieniek jakoś tak utaro się mówić że jest to barszcz. Ot taka nieścisłość logiczna.

Smacznego!
Robuś.
Grzyby i warzywa jesienne. Edycja 3.