Drogi Pamiętniczku wczoraj oglądałem jakiś program w TV, niosący w swej treści informację o fakcie, że hodowlany łosoś norweski (a w zasadzie jego mięso) jest jedną z najbardziej trujących ryb!
No ja się KURWA pytam JAK ŻYĆ !?
Moje Dziewczyny kupują mi rybki, bo Omega 3, bo morskie, bo cholesterol...
Ehhh...
Z ryb to chyba pstrąg hodowlany i karp, albo oceaniczne zostają. Tylko w tej hodowli także jedzą nie wiadomo co, plus antybiotyki, a z oceanu... no chyba pożyczkę w providencie trzeba by...
Teraz mi tak przyszło na myśl, że jem sporo kurczaka, a to także podłe mięso jak się okazuje. Wiadomo, mam swojego drobiu trochę, ale jakbym chciał tylko swoje mięso jeść, to raz w tygodniu chyba. A potem co? Warzywa jeno? Nieee.. to nie moja bajka. Jakoś trzeba przymknąć oko na te wszystkie doniesienia o zanieczyszczeniach, bo są one wszędzie. W wodzie, w powietrzu, w warzywach także. Nie łudź się, Pamiętniczku, że warzywa spod osłon, wielkopowierzchniowych upraw są tak bardzo zdrowe i zbawienne dla mojego organizmu. Nie są Kropka PL. Tam dopiero ładują tyle chemii, że łeb rozwala na trzy części co najmniej.
Wiem, będę mniej zatruty, bo mam swoich warzyw i owoców trochę...
Wracając z przebieżki z psem (tak już lekko biegam) zauważyłem i zamieszczam tutaj, obrazy które mnie jakoś tak wprowadzają w stan zaniepokojenia. W miejscu gdzie nie powinny się znajdować śmieci, czyli w Prywatnym lesie, co rusz znajduję jakieś butelki, puszki... Ci ludzie to chyba na prawdę upośledzeni umysłowo są. Przyniesie głupek ciężką butelkę do lasu, opróżni, po czym lekką zostawi, i potem pojawiając się w tym samy miejscu po drewno, grzyby, nie wiem co tam jeszcze wyciągają, musi się na nią patrzeć. Obiekt westchnień? Czy jak?
Zbieram więc ja. Zbierałem, jak tylko zamieszkałem tutaj. No ale to jednak wpienia człowieka.
Jak już się nakręciłem to opowiem Ci historyjkę o świerkach. Przywiozłem z Krakowa trzy. Dwa zielone normalne, jednego niebieskiego kłującego. Dwa sarny załatwiły w pierwszym roku, bo jak wiadomo w lesie drzew brak i trzeba Robusiowi rogami roznieść je w pył, bo co tak na polu będą stały, potrzebne to komu?
Ostał się ten kłujący. Bo rzeczywiście nieprzyjemny w dotyku. Za to pięknie pachnie. Dnia któregoś zerkam na koniec winniczki a tam normalnie ścięte gałęzie. Jakby...no nie wiem...na takiej wysokości? Toć sarny malutkie są, nie dadzą rady.
To dziś się sprawa wyjaśniła. Właśnie dzięki pomysłowi z dbaniem o formę i codziennym wymarszom, wybiegom z psem zobaczyłem w naszym lesie wielkie bydlaki z wielkimi rogami, normalnie wysokości człowieka. Nie wiem czy to pan sarna, czy jeleń, sprawdzę sobie później czym się różnią, jednakowoż pewnikiem to te bydlaki moje drzewka poturbowały ze skutkiem śmiertelnym zapewne.
Fotek nie zrobiłem, bo akurat śmieci leśne fociłem, ale wiem gdzie przychodzą często, bo w związku ze schodzącym śniegiem fetor ich moczu się unosi, więc stale tam muszą przebywać. Zrobię, obiecuję.
To się naczytałeś :) Myślę że nie zanudzam?
Pozdro, Robuś.
Idę ciąć winniczkę i sztobry zbierać na handel, bo ryby drogie..
Aaaa jeszcze mi się przypomniało, pamiętasz jak nam tą kurę lis niedawno rąbnął na naszych oczach? Nie, nie Tomasz Lis, On chyba kur nie kradnie, zwierzę takie rude...lis normalny.. No to właśnie donoszę, że znowu sie do naszego lasu wprowadziły.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
piątek, 17 lutego 2017
środa, 15 lutego 2017
Oskoła czyli sok z brzozy. Nadal dbam o zdrowie :p
Witam Państwa serdecznie :)
Po wczorajszym pierwszym z brzegu forsownym wymarszu z psem z całą stanowczością mogę śmiało stwierdzić, że to dobrze robi mi. Lepsze toto niż kawa, yerba, energetyki, czy co tam chcecie. Nawet zimne i ciepłe prysznice naprzemianmienne także nie robią Tak Dobrze Mi.
Nie wiem jak to się mogło stać,że mimo chęci ruszania się jakoś tak zgnuśniałem przez tą zimę. Bieganie po schodach, do kurnika lub do pieca C.O. to jednak nie to samo co forsowny marsz, zakończony wymianą mokrej od potu bielizny i polarka.
Jedyną sprawą która mnie w całej tej kwestii martwi jest to, że ZonaMojaNarzeczona może okrutnie się pieklić kiedy zobaczy zawartość pralki, po zabiegach zdrowotno estetycznych, których mianowicie aktualnie doznaje jej Ukochany.
Spacerki owocują także tym, że mam czas aby sprawdzić co tam u brzózek słychać. Czy chcą już swój słodziutki soczek zwany Oskołą oddawać.
W prastarych księgach i w internetach podają, że połowa lutego do połowy marca to najlepszy okres do pozyskiwania tego skarbu natury.
Wyczytałem także, że można to robić bez wiercenia otworów w pniu i wciskaniu rurek. Zobaczymy czy taki zabieg się uda. Pączki już zaczynają nabrzmiewać.
Jutro już ma być cieplej, więc może ziemia pozwoli na szybsze tupanie, więc znajdę odrobinę czasu na ustawienie statywu i nakręcenie vloga o pozyskiwaniu soku brzozowego.
Oczywiście jeśli już na to czas...
Pozdro!
Po wczorajszym pierwszym z brzegu forsownym wymarszu z psem z całą stanowczością mogę śmiało stwierdzić, że to dobrze robi mi. Lepsze toto niż kawa, yerba, energetyki, czy co tam chcecie. Nawet zimne i ciepłe prysznice naprzemianmienne także nie robią Tak Dobrze Mi.
Nie wiem jak to się mogło stać,że mimo chęci ruszania się jakoś tak zgnuśniałem przez tą zimę. Bieganie po schodach, do kurnika lub do pieca C.O. to jednak nie to samo co forsowny marsz, zakończony wymianą mokrej od potu bielizny i polarka.
Jedyną sprawą która mnie w całej tej kwestii martwi jest to, że ZonaMojaNarzeczona może okrutnie się pieklić kiedy zobaczy zawartość pralki, po zabiegach zdrowotno estetycznych, których mianowicie aktualnie doznaje jej Ukochany.
Spacerki owocują także tym, że mam czas aby sprawdzić co tam u brzózek słychać. Czy chcą już swój słodziutki soczek zwany Oskołą oddawać.
W prastarych księgach i w internetach podają, że połowa lutego do połowy marca to najlepszy okres do pozyskiwania tego skarbu natury.
Wyczytałem także, że można to robić bez wiercenia otworów w pniu i wciskaniu rurek. Zobaczymy czy taki zabieg się uda. Pączki już zaczynają nabrzmiewać.
Jutro już ma być cieplej, więc może ziemia pozwoli na szybsze tupanie, więc znajdę odrobinę czasu na ustawienie statywu i nakręcenie vloga o pozyskiwaniu soku brzozowego.
Oczywiście jeśli już na to czas...
Pozdro!
wtorek, 14 lutego 2017
Pozbywamy się zimowej oponki | VLOG #19 | Dom Pachnący Żywicą
Pierwszy vlog w 2017 bynajmniej nie w temacie automobilizmu.
Zamierzam pokatować swój organizm niemiłosiernie w ciągu najbliższych kilku tygodni co najmniej.
Dlaczego?
#Vlog #Wiosna #Zdrowie #DomPachnacyZywica
https://youtu.be/ny-e0ygur_4
Zamierzam pokatować swój organizm niemiłosiernie w ciągu najbliższych kilku tygodni co najmniej.
Dlaczego?
#Vlog #Wiosna #Zdrowie #DomPachnacyZywica
https://youtu.be/ny-e0ygur_4
środa, 6 kwietnia 2016
VLOG #3. Na BOBRY ruszać czas. Dom Pachnący Żywicą
Kolejna wiosenna przechadzka z psem, tym razem może uda się podejrzeć buszujące bobry.
Zmiana kamery nie wyszła na dobre niestety, choć w zasadzie wszystko widać :)
https://youtu.be/0r0EaQDSSr0
#VLOG #Wiosna #Bobry #DomPachnacyZywica
Zmiana kamery nie wyszła na dobre niestety, choć w zasadzie wszystko widać :)
https://youtu.be/0r0EaQDSSr0
#VLOG #Wiosna #Bobry #DomPachnacyZywica
niedziela, 3 kwietnia 2016
VLOG #2. Godzina siódma,minut trzydzieści,kiedy pobudka...Dom Pachnący Ż...
Jest cudownie,no jest cudooownie,słońce świeci,na spacer z psem czas. A przy tak zwanej okazji...
#VLOG #Pobudka #DomPachnacyZywica
#VLOG #Pobudka #DomPachnacyZywica
sobota, 2 kwietnia 2016
VLOG #1. Gospodarskim okiem. Dom Pachnący Żywicą
Uwaga Uwaga.Kręcę vloga..widać mnie na kamerze..nie, nie, mnie nie kameruj... ;) Bo jedni chcą w filmie wystąpić, a inni już nie koniecznie i jak tu każdemu dogodzić?Ja tylko spacerek dookoła domu zrobiłem. Przyzwyczajam się do gadania do kijka i wbrew pozorom nie jest to taka prosta sprawa.Nowy fach nabędę, operator kijaszka :p
https://youtu.be/pwwe7kChgss
#Vlog #Wiosna #DomPachnacyZywica
https://youtu.be/pwwe7kChgss
#Vlog #Wiosna #DomPachnacyZywica
Subskrybuj:
Posty (Atom)