wtorek, 11 października 2016

-Pani Marysiuuuu...mogę prosić o filiżankę kawy?

Wczoraj wieczorem, kładąc się spać miałem już prawie gotowy , ułożony w głowie wpis na bloga...
...wczoraj...
A dzisiaj jest dzisiaj i z przykrością muszę powiedzieć, że większość ułożonego tekstu zapomniałem. Może za dobrze wypoczywam w mym Łożu Z Ikei ?

Zaczynało się to mniej więcej tak:

 -Pani Marysiuuuu...mogę prosić o filiżankę kawy?
cisza
 -Pani Marysiuuu...

filiżanka,kubek, kawa, talerz, talerzyk, tchibo
Heh..to takie marzenie, przecież w domu sam siedzę a wołanie do Pani Marysi to takie pobożne życzenie raczej, huczące echem w mojej głowie. Kiedyś, pracując na etacie, mogłem poprosić koleżankę, powiedzmy rzeczoną Marysię (imię piękne acz zupełnie przypadkowe) o filiżankę, kubek, szklankę kawy Prima, czy Sahara. Tak to były piękne czasy....z perspektywy...no właśnie, jakiej perspektywy?
Kilkanaście lat później, czyli w chwili obecnej, już dawno zapomniałem o sprawach nieprzyjemnych. Wstawaniu wczesnym rankiem i gnaniu do autobusu, tramwaju, nawet samochodu, do pracy. PRACY w której poddawany nie koniecznie słusznym ideom szefostwa musiałem się układać i podążać zgodnie z Myślą Przewodnią. Pracą po godzinach, potem czekanie na zasłużoną wypłatę której termin w cudowny sposób przesuwał się czasem o kilka tygodni.
 -Bo wiesz Robert...jest ciężko...

Także tak...

Dziś mam w domu kawę paloną kilka dni wcześniej którą Kasia moja w Tchibo kupuje, mielę sobie sam, to i smak i aromat nieporównywalny z tym przez Panią Marysię wydobywanym poprzez zalanie wrzątkiem miałkiego proszku z "dziesięciodekowej" torebki. I w ogóle do czego mi ona potrzebna?
 I pracowa kawa i Marysia?

Obowiązków więcej jest niż na etacie i czasu więcej potrzeba do ich wykonania, ale sam tego chciałem  i zawsze mogę część z nich olać i zalec przed TV albo ruszyć w las pieszo czy na quadzie...ale nigdy tego nie zrobię bo obowiązkowy ze mnie gość ;) i jak coś sobie w głowie upierd... ustawię, to tak będzie, zrobię to choćby nie wiem co!
 Bo co? Ja słaby jestem? Nie dam rady?
  ...ehhh.. musiałem Jagodę do szkoły odprowadzić. Wraca niby sama, bo już samodzielna bardzo, ale strach tak Ją samą puszczać, mimo że to wieś...
 W sumie to ja miałem pisać o tej kawie, Marysi, i o Blog Forum Gdańsk, na którym jeszcze nie byłem nigdy a jakoś tak oglądam na YouTube panele i to co widzę, to mnie dziwi i zaciekawia bardzo. Bo mało kto sobie bezpośrednio zdaje sprawę o co kaman w tzw. "drugim dnie" , o influenserach, współpracy z markami...
 Innym razem o tym napiszę, bo dziś jeszcze czeka mnie butelkowanie kolejnego cydru, przelewanie nalewki i jeszcze vloga kręcę o tym na  kanał jutubowy Dobre Polskie Piwo, i jeszcze poręcz muszę naprawić przy wejściu, bo już wyschnąć zdążyła a bezczelnie obsrywa ją gołąb jakiś.

cydr, piwo, wino, wiadro, butelkowanie,kuchnia
 Piękny jest jak na gołębia, ale zawsze to latający szczur i w ogóle dlaczego obsrywa moja piękna poręcz w pocie czoła zbudowaną....bydle....
poręcz, gołąb, kupa,

Przesyłam całuski.....i dwie rybie łuski...
i pójdę łóżko zaścielić..chyba...a może nieee... ?
łóżko, łoże, ikea, sen,spanie, okno

 #cydr #kawa #ikea #tchibo #DomPachnacyZywica #praca #dom #szkoła #gołąb #Marysia

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza