czwartek, 7 września 2017

Jak wieczorne oglądanie filmów na YT życie potrafi ocalić

Tak na prawdę, to wpis mógłby mieć tytuł:

NA GRZYBY! 

ale,
Idę sobie dziś przez las, w zasadzie wracam już do domu, bo wiaderko pełne, cisza, szum wiatru...
- Ej, Ziomuś, daj już spokój z tymi grzybami. Daj uzbierać trochu gościu ze stolicy.

Zbaraniałem.
- Spejson?

Lookam na telefon, czy transfer danych wyłączony..no może przypadkowo nie...no nie...wyłączony. Zresztą środek lasu...Skąd te głosy znane z YouTube...

Ale przezornie zaczynam oddalać się w kierunku przeciwnym.
- Fysyszy..fysysszyyyy...PIWO...Fysyszy...

Już nie zastanawiałem się dłużej i może dzięki temu, kiedy zabrzmiało:
- Legia Warszawaaaa, to najlepszyyy klub...
Reszta do mnie już nie dotarła. Spierdzielałem szybciej, niż uciekające przede mną wiewiórki.
Udało się.
Na szczęście rejon jest mój, a BLOK EKIPA jedynie na gościnnych występach.
SPInka Film Studio, może następnym razem jak wypuścicie swój Zestaw Gangreniaków na grzybobranie w okolicy Dom Pachnący Żywicą Winnica / Browar / Agroturystyka dacie jakiś ZnakSygnał?
Tutaj spokojni ludzie mieszkają!


Nie jadłem ani nie piłem nic ciężkostrawnego. Leków żadnych nie mam zapisanych. :p

Wpis ma charakter żartobliwy, nie ucierpiał w trakcie grzybobrania żaden Robuś, czy też wspomniana powyżej wiewiórka.
Czasem mnie ułańska fantazja ponosi, bo łażenie po lesie temu sprzyja, choćby przez odmienne stany świadomości spowodowane nadmierną ilością tlenu we wdychanej mieszance gazowej ;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza